- Od września było pewne, że w związku z likwidacją ZOZ nr 2 w Gdańsku kilkadziesiąt osób straci pracę – denerwuje się dr M. – Już wtedy słyszeliśmy, że na odprawy trzeba będzie przygotować ok. 700 tysięcy złotych.
Teraz nie mają ani pracy, ani pieniędzy.
Sprawa prywatyzacji Zespołu Opieki Zdrowotnej nr 2 budzi spore emocje. Alina Pienkowska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Rady Miasta, zażądała na początku stycznia odwołania wiceprezydenta Adama Landowskiego za brak nadzoru nad przekształcaniem gdańskich przychodni. Problemy jednak dotyczyły głównie sprzętu medycznego placówek. Nikt nie mówił o ludziach…
- Pracę straciło u nas około 90 osób – mówi Anna N., technik dentystyczny. – Już w momencie wypowiedzenia powinnam była dostać odprawę w wysokości 4 tys. zł.
Inni czekają na kwoty przekraczające nawet 10 tys. zł. Też ich nie dostali…
Mąż Anny, Grzegorz N. ostatnio udał się do Marka Błosińskiego, likwidatora ZOZ. W imieniu żony złożył pismo, w którym żądał wypłaty odprawy.
- Czułem, jakbym prosił o jałmużnę – wspomina. – Okazało się, że nie mają dla nas ani grosza. Musimy czekać, aż zbiorą się radni i podejmą decyzję o wzięciu pożyczki na należne pracownikom pieniądze. Dlaczego tak późno sobie o nas przypomniano?
Dla wielu zwolnionych odprawa daje szansę na przeżycie kolejnego miesiąca. Część z nich zasiliła szeregi gdańskich bezrobotnych.
Wiceprezydent Adam Landowski nie chciał wypowiadać się na temat odpraw i odesłał nas do likwidatora. W zastępstwie nieobecnego Stanisława Błosińskiego nieoficjalnie sytuację wyjaśniła jedna z jego podwładnych.
- Odprawy powinny być wypłacone 10 stycznia – przyznała. – Jednak budżet na ten rok nie jest jeszcze uchwalony i decyzja o pożyczce zostanie podjęta dopiero na najbliższej sesji rady miasta, 21 lutego.
I tak zwolnieni z pracy dostaną swoje pieniądze najwcześniej w marcu! Straci też miasto, gdyż 717 tysięcy złotych trzeba będzie powiększyć o odsetki! Aż strach pomyśleć, co się stanie, jeśli zwolnieni pracownicy zechcą dochodzić swych praw w sądzie.
Warto też dodać, że decyzją radnych już w grudniu ub. roku do kasy likwidatora ZOZ nr 2 trafiło 1 420 tysięcy złotych. Pod koniec lutego Rada Miasta zadecyduje o przekazaniu likwidatorowi kolejnych 7 milionów złotych.
Prezydent nie panuje
Mówi Alina Pieńkowska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Rady Miasta Gdańska:
- Jestem zaskoczona informacją, iż zwolnieniu z ZOZ nr 2 pracownicy nie dostali jeszcze odpraw. Trudno zrozumieć, dlaczego we wniosku o pierwszą, przyznaną w grudniu pożyczkę nie ujęto tych zobowiązań. Kolejny wniosek o przyznanie 7 mln zł został sporządzony nieprecyzyjnie i trzeba było go odesłać do poprawki. Podtrzymuję opinię, że prezydent Adam Landowski nie panuje na procesem prywatyzacji.
Skandal goni skandal
Prywatyzacja ZOZ nr 2 toczy się w atmosferze skandalu. Część sprywatyzowanych (i wyremontowanych przed przekształceniem własnościowym, co zwiększyło długi likwidowanego zespołu) przychodni stała się własnością Nadmorskiego Centrum Medycznego, prowadzonego przez byłego dyrektora ZOZ nr 2. Przejęcie placówki przy ul. Startowej przez konkurencyjną spółkę ,Polmed” zakończyło się 11 stycznia awanturą o sprzęt, zakończoną wezwaniem policji.
Autor artykułu: Dorota Abramowicz