Archive for the ‘Archwa ze Zmierzchu Wybrzeża’ Category

Pieniądze listonosza

Thursday, February 7th, 2002

Nawet do 5 lat pozbawienia wolności grozi 3 mężczyznom oskarżonym o upozorowanie napadu na listonosza i zabór pieniędzy w kwocie około 20 tys. zł. Wśród skarżonych zasiada także listonosz Dariusz K., który niby miał się dopuścić współdziałania w upozorowaniu napadu.

Do zdarzenia doszło latem ubiegłego roku. W jednej z klatek schodowych w pobliżu ul. Lelewela w Słupsku dwóch recydywistów Robert W. oraz Przemysław B., który na początku procesu podawał się za Maksymiliana Kolbe zrabowali pieniądze listonoszowi. Prawie natychmiast zostali aresztowani. W trakcie śledztwa mężczyźni zeznali, że Dariusz K., listonosz zmówił się z nimi i razem upozorowali napad. Od samego początku jednak listonosz twierdził, że on nie brał w tym udziału.

Podczas przedostatniego procesu jednak oświadczył, iż B. i W. proponowali mu taki układ kilkakrotnie, jednak on nie zgodził się na to. Kilka dni później Przemysław B. oraz Robert W. spotkali listonosza na klatce schodowej.
- Zapytali się czy wchodzę w układ – mówi Dariusz K. – Odmówiłem. Wtedy wyciągnęli gaz łzawiący i psiknęli mi w oczy. Następnie porazili mnie paralizatorem. Wtedy też ukradli pieniądze.

Wczoraj Sąd Rejonowy w Słupsku odczytał zeznania jednego ze świadków Edyty K. Jedne z nich obciążają dwóch recydywistów, drugie natomiast wszystkich oskarżonych. Wyrok w marcu.

Autor artykułu: klotz

Jedynki droga na basketbolowe salony

Thursday, February 7th, 2002

Młodzi koszykarze z Lęborka z UKS Jedynki w rozgrywkach rundy wstępnej ligi województwa pomorskiego kadetów, w roczniku 1986 zajęli wysokie, trzecie miejsce. Jeszcze w poprzednich sezonach to raczej oni oglądali się na innych. W tym jest inaczej, Jedynka “rozdaje karty” w grupie.

- Do dwóch najlepszych zespołów Trefla Gdyni i Ósemki Wejherowo jeszcze trochę nam brakuje. Z Treflem nawiązywaliśmy jednak w meczu wyjazdowym równą walkę. Zabrakło trochę kondycji w końcówce, przegraliśmy niewysoko 7-8 punktami – wspomina Arkadiusz Homa, trener Jedynki. Sam szkoleniowiec z niejednego pieca jadł “koszykarski chleb”, zdobył przecież pod koniec lat 80 mistrzostwo Polski juniorów w Stali Stalowa Wola. Potem przez dwa sezony grał w ekstraklasie w tym klubie. Obok niego w zespole byli chociażby Roman Prawica, czy znany z późniejszej gry w Słupsku Henryk Bieleń.

- Moim opiekunem był Jerzy Szambelan. Potem występowałem jeszcze w Wybrzeżu Gdańsk i Pakmecie Starogard Gdański. W zespole w Stalowej Woli mistrzostwo zdobywali ze mną dzisiejsi sędziowie, Grzegorz Dziopak i Mariusz Kotulski.
Teraz doświadczenie przekazuje młodszym. Uczniom gimnazjum, ale nie tylko, bo w przyszkolnym klubie (ZS nr 1) ćwiczy także i młodzież z innych szkół.
– Obejmowałem zespół trzy lata temu. Mówiłem że koszykówka jest taką grą w której tylko uporczywa praca daje efekty. Chłopcy posłuchali i teraz to przynosi efekty – dodaje trener.

Awansowali do rozgrywek finałowych województwa w których walczyć będą z dwoma wspomnianym drużynami, Pałacem Młodzieży z Gdańska, AZS Gdańsk, Polfarmą Pakmet Starogard Gdański.
– Jeśli w tym gronie wygramy 2-3 mecze to już będzie dużo – mówi Homa.
Liderem zespołu jest Kamil Piankowski, do wyróżniających się graczy należą także Rafał Skibicki, Mateusz Pawelczyk, Tomasz Gosz. Gdy w zeszłym roku zespół z Lęborka pojechał na turniej na Litwę zajął wysokie, piąte miejsce. Akurat przebywał tam szkoleniowiec kadry juniorów województwa pomorskiego, Michał Kowalski i był bardzo zbudowany solidną grą lęborczan.
W tym roku poszczególni zawodnicy kończą gimnazjum. Przechodzą także do wyższej kategorii wiekowej – będą już juniorami.

Przyszłość zespołu stoi jednak pod znakiem zapytania.
- Nie wiem czy znajdziemy pieniądze na występy w lidze. Chociaż cały czas drużyna notuje progres, to warunki pozosportowe mogą zatrzymać jej rozwój – mówi Homa.
Szkoda by było. Akurat w tym wypadku zebrała się grupa ludzi mogąca odnieść sukces. Już są tego pierwsze symptomy.

Autor artykułu: res

Koszykówka amatorów. Słupsk i Lębork

Wednesday, February 6th, 2002

Porażkę z poprzedniego tygodnia Źli chłopcy odbili sobie na outsiderze ligi Czarnych. Zdecydowanie wygrali 71:30. Nadal więc są liderem i glownym kandydatem do pierwszego miejsca w Amatorskiej Lidze Koszykówki o Puchar Burmistrza Lęborka i Prezesa LKS Pogoń.

Po raz pierwszy zanotowano także walkower. Wilki otrzymały za darmo punkty z UKS jedynką I 20:0. Pozostałe wyniki: Pigo – UKS Jedynka II 34:53, Strefa 84 – Oldboy 22:60, Mechanik/Migra – Zakwasy 56:41, Źli chłopcy – Czarni 71:30.

Aktualna tabela

1. Źli chłopcy 13 25
2. Oldboy 13 22 (+234)
3. UKS Jedynka II 13 22 (+84)
4. Strefa 84 13 21 (+66)
5. Wilki 12 21 (+41)
6. Pigo 13 17
7. Zakwasy 12 16 (-137)
8. UKS Jedynka I 13 16 (-207)
9. Mechanik/Migra 13 16 (-220)
10. Czarni 12 14

W klasyfikacji na najlepszego strzelca prowadzi Wojciech Górski (Źli chłopcy) – 273 pkt. 2. Łukasz Pyzdrowski (UKS Jedynka II) – 206 pkt. 3. Michał Frącek (Strefa 84) – 194 pkt. Najskuteczniejsi w rzutach za trzy pkt. 1. Wojciech Górski (Źli chłopcy) – 34 trafienia. 2. Krzysztof Langer (UKS Jedynka II) – 17 trafień. 3. Artur Niechwiadowicz (Wilki) – 11 trafień.
Program następnej kolejki. 9 lutego. Godz. 15.00 Pigo – UKS Jedynka I, godz. 15.45 Oldboy – UKS Jedynka II, godz. 16.30 Wilki – Zakwasy, godz. 17.15 Strefa 84 – Czarni, godz. 18.00 Źli chłopcy – Mechanik Migra. Mecze odbywają się w Zespole Szkół Mechanicznych przy ul. Marcinkowskiego.

W tym tygodniu pauzowały zespoły w Słupsku. oto program meczów SALK w nadchodzący weekend. Sobota. Godz. 18.00 Abimet – Rebis, godz. 19.00 Gazeta Wyborcza – Interflor. Niedziela. Godz. 10 Lębork – Gimnazjum II, 11.30 Błękitni/Salus – Lębork (oba mecze – panie), 12.20 Błękitni/Salus – Luksusowi, 13.20 Kobry – Gimnazjum I, godz. 14.30 Aniołki Robina/Peugot – Głos Pomorza (oba mecze – panie), 15.40 Mat Bet/Sanitas – Wilki, 16.50 Laminopol – Niebiescy, 18 Plast Team – Ruch , 19.10 Big Star – Rebis. Mecze odbywają się w hali sportowej przy ul. Orzeszkowej.

Autor artykułu: res

Zwolnienia w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim

Wednesday, February 6th, 2002

- Nawet za komuny i głębokiego PRL nie było takiej atmosfery jak w tej chwili. Wszyscy patrzą na siebie podejrzliwie i czekają, kiedy kto zostanie zwolniony – mówi jeden z pracowników Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Wojewoda Jan Ryszard Kurylczyk nie chce na razie ujawnić, kto będzie zwolniony. Restrukturyzacja urzędu nie jest zaskoczeniem, bo wojewoda zapowiadał ją zaraz po objęciu funkcji przed trzema miesiącami.
Przed kilkoma dniami premier Leszek Miller zatwierdził statut Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Przewiduje on redukcję wydziałów z 17 do 9. Do końca bieżącego tygodnia ma być opracowany regulamin. Potem będą propozycje zmian kadrowych.
Tymczasem w urzędzie aż huczy od spekulacji. O kadrach decyduje Cezary Dąbrowski. Był on działaczem SdRP, poprzedniczki SLD. Dyrektorem generalnym został pod koniec urzędowania Henryka Wojciechowskiego, wojewody z czasów pierwszej koalicji SLD-PSL. Wojewoda Tomasz Sowiński zdegradował go z tej funkcji, a wojewoda Kurylczyk powierzył mu ją ponownie. Teraz będzie miał większą władzę. Do biura dyrektora generalnego zostanie bowiem wcielony Wydział Kadr i Szkoleń.

Czy pracę stracą dyrektorzy awansowani po 1989 r.?
- Na to nie będę patrzył, ani nawet o tym myślał – zapewnia wojewoda. Ale klucz polityczny wobec szefów wydziałów i biur będzie stosowany. – Nie będę ukrywał, że te wybory wygrała koalicja PSL-SLD i UP i z całą pewnością część doboru kadr odbądzie się wedle tego kryterium – dodaje.
Według niepotwierdzonych informacji, pracę może stracić dyrektor Wydziału Rolnictwa, bo jest członkiem Ruchu Społecznego. Już ,polecieli” dyrektorzy wydziału zarządzania kryzysowego. Usunięty może być szef centrum zarządzania kryzysowego. Jest on ppłk Straży Pożarnej. To on zakładał centrum zarządzania kryzysowego wojewody pomorskiego. Z kolei szefem dużego Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Infrastruktury Wsi może zostać Tadeusz Plichta, a jego zastępcą Halina Czarnecka, dyrektorka istniejącego jeszcze Wydziału Ochrony Środowiska.

Zlikwidowane, zachowane
W Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim zostanie dziewięć wydziałów i trzy biura.
Wydziały: Gabinet Wojewody (zostanie wzmocniony o biuro prasowe), Prawny i Nadzoru, Finansów i Budżetu, Rozwoju Regionalnego (wchłonie Wydział Architektury, Budownictwa, Geodezji i Nieruchomości), Polityki Społecznej, Środowiska i Rolnictwa, Skarbu Państwa i Przekszatłceń Własnoścowych (zastąpi Wydział Gospodarki), Spraw Obywatelskich i Migracji, Zarządzania kryzysowego.
Biura: biuro dyrektora generalnego (wchłonie Wydział Kadr i Szkoleń), biuro integracji europejskiej (przejmie kompetencje Wydziałów Obsługi Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej) oraz biuro do spraw ochrony informacji niejawnych.

Trzy kryteria zmian
Mówi Jan Ryszard Kurylczyk, wojewoda pomorski:
- Pierwsze kryterium zmian kadrowych polega na tym, że zostają dyrektorzy zachowanych wydziałów, a odchodzą, bądź otrzymują propozycję pracy gdzieś w strukturze, dyrektorzy likwidowanych wydziałów. Drugie kryterium zakłada, iż odejście 50 osób będzie rozłożone na cały rok i odbywać się będzie w naturalny sposób, np. część odejdzie na emeryturę. I wreszcie element trzeci: jak najmniej w tym polityki. Nie rozmawiam w kategoriach nazwisk. Najpierw musi być posiedzenie kolegium wojewody, potem regulamin urzędu. Wtedy będą zebrane propozycje kadrowe uzgodnione z panem wojewodą Kochanowskim i przedstawione mnie.

Autor artykułu: Barbara Madajczyk-Krasowska

Niebezpieczna baza danych

Wednesday, February 6th, 2002

Od pewnego czasu mieszkańcy woj. pomorskiego znajdują w swoich skrzynkach pocztowych ankiety nadesłane przez firmę C. Wypełniając kwestionariusz można wygrać wiele atrakcyjnych nagród. Warunkiem uczestnictwa w losowaniu nagród pieniężnych i sprzętu AGD i RTV jest zgoda na przetwarzanie danych osobowych.

W pierwszych słowach listu znajdujemy zaproszenie do udziału w programie zbierania informacji o preferencjach konsumentów. W kwestionariuszu musimy m.in. wskazać produkty i usługi, z których najchętniej korzystamy. W zasadzie nic szczególnego…

Ale pytania zawarte w dalszej części ankiety wydają się co najmniej dziwne. Naszego tajemniczego autora korespondencji interesuje wszystko, co dotyczy naszej rodziny – od ilości i marki posiadanych samochodów po miesięczne wynagrodzenie netto przypadające na gospodarstwo domowe. Istotną kwestię stanowi też pytanie o miejsce, w którym przechowujemy pieniądze. Autora kwestionariusza interesuje bowiem nazwa banku, w którym lokujemy swoje oszczędności.

Zarówno policja, jak i organizacje konsumenckie ostrzegają, że tak szczegółowe dane, gdyby dostały się w niepowołane ręce nawet bez wiedzy firmy, mogą stanowić doskonałe źródło informacji dla złodziei. Pracownicy firmy C. twierdzą jednak, że praktyka taka jest niemożliwa.

- Jesteśmy zarejestrowani w Generalnym Inspektoracie Danych Osobowych, który kontroluje naszą działalność – powiedziała ,Dziennikowi” Public Relations Manager w firmie C. – Wszystko musi się odbywać zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych. Zapewniam, że w naszym interesie jest chronienie informacji o klientach. Są one dobrze zabezpieczone.

Zdaniem pragnącego zachować anonimowość pracownika biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w takim przypadku kontrola nad udostępnianiem danych osobowych innym firmom jest stosunkowo trudna. – Jest bardzo ciężko sprawdzić kto i w jakim celu kupuje dane – usłyszeliśmy podczas wczorajszej rozmowy. – Nigdy nie można przecież wykluczyć, czy za daną firmą nie kryją się osoby nieuczciwe.
Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, jest przekonana, że tego typu firmy tworzą bazy danych osobowych po to, by nimi handlować. Wszystko wskazuje jednak, że firma działa w sposób legalny. – Kwestionariusz nie narusza ustawy o ochronie danych osobowych bo osoba, która go wypełnia własnym podpisem potwierdza, że zgadza się na przetwarzanie informacji o sobie – mówi Ewa Kulesza.

Stanowisku GIODO dotyczącemu handlu danymi zdecydowanie zaprzecza PR Manager firmy C. – Nasza firma nie handluje, a jedynie wynajmuje dane osobowe – usłyszeliśmy. – Jest to zasadnicza różnica. W przypadku handlu towar lub informacje przekazuje się na własność. My użyczamy danych naszych klientów jednorazowo. Potem firma, która z nich korzysta, np. bank lub producent samochodów, nie ma już prawa do powtórnego wykorzystania naszych informacji. Dane cały czas pozostają pod naszą kontrolą. Poza tym osoba, która udostępniła nam swoje personalia, w każdej chwili może z tego zrezygnować. Wystarczy tylko jeden telefon.

Podobne ankiety mogą się znaleźć w skrzynkach pocztowych na terenie całego kraju. Zakłada to umowa, którą C. podpisała z Pocztą Polską.
- Wszystkie tego typu działania mają odpowiednie uwarunkowania prawne, na które obie firmy się zgodziły – powiedział nam Marek Świtaj z biura prasowego Poczty Polskiej. – My tylko wykonujemy usługę dla tej firmy. Nie możemy ingerować w treść kwestionariuszy. Odpowiedzialność za nią ponosi tylko i wyłącznie C. Nie mogę powiedzieć, jak długo listonosze będą roznosić broszury, jest to objęte tajemnicą handlową.
Firma C. działa legalnie i – jak zapewniają jej pracownicy – bezpiecznie. Nim jednak zdecydujemy się kwestionariusz wypełnić, pokuśmy się o chwilę zastanowienia. Przy takiej bowiem skali przedsięwzięcia i przy najlepszych zabezpieczeniach może się zdarzyć, że dotyczące nas informacje trafią w niepowołane ręce.

Radzę się zastanowić
Mówi Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych:
- Radzę, by dobrze zastanowić się, co jest cenniejsze: ochrona danych osobowych czy nagrody lub próbki towarów. W zamian za nie wiele firm będzie posiadało o nas dość szczegółowe informacje. Ta ankieta nie jest adresowana do określonych osób. Jest wypełniana na zasadzie dobrowolności. Radzę jednak bardzo dokładnie przeczytać wszystkie części kwestionariusza. Zwłaszcza te pisane mniejszym drukiem czy na końcu stron. Należy mieć pełną świadomość, co oznacza zgoda na przetwarzanie danych.

Dziwne pytania
Mówi Alina Rocka, miejski rzecznik konsumentów:
- Nie miałam jeszcze sygnałów na temat firmy C. Słyszałam, że ankiety tego typu trafiają do konsumentów. Pytania w nich zawarte są co najmniej dziwne. Jeżeli ktoś chce uzyskać informacje na temat preferencji konsumenckich, to po co pyta nas o status materialny? Gdy konsument zdecyduje sięna wypełnienie kwestionariusza, to radzę pominąć pytania dotyczące kont, urlopów i samochodów. Ja korespondencję tego typu wyrzucam do kosza.

Unikam takich sytuacji
Mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku:
- Ankieta nie jest obowiązkowa. Kto nie chce, nie musi jej wypełniać. Szczerze powiem, że tak wnikliwe pytania bardzo mnie irytują. Na pewno bym na nie nie odpowiedziała. Chronię w ten sposób swoje życie prywatne i unikam niebezpiecznych sytuacji. Nie trudno się przecież domyśleć konsekwencji jakie mogłabym ponieść, gdyby kwestionariusz trafił w niepowołane ręce.

Autor artykułu: Roman Nowak, Łukasz Witkowski

Socjalna pleśń

Tuesday, February 5th, 2002

Trzeba było interwencji mieszkańców u Bogusława Stasiaka, wiceprezydenta Gdyni, aby lokatorzy komunalnego budynku socjalnego przy ul. Handlowej 9 w Chyloni wywalczyli remont bloku.

Gdynianie, którzy trafili na ul. Handlową w wyniku eksmisji z prawem do lokalu zastępczego, bądź w efekcie katastrof losowych, np. pożarów, narzekali na grzyba, pleśń i wilgoć w bloku. Od wielu miesięcy nie mogli dogadać się z Administracją Budynków Komunalnych nr 5, zarządcą ich tymczasowych mieszkań.
- Smród gnijących ścian i wypadające okna, to nasza codzienność – mówi Janusz Gajewski, jeden z lokatorów budynku. – Tymczasem w 62 zajętych tu lokalach mieszkają również ludzie starsi i dzieci. Nasze pisma, słane do ABK, pozostają bez odpowiedzi. Mieliśmy już tego wszystkiego dosyć.
Mieszkańcy kilka dni temu poskarżyli się na swój los wiceprezydentowi Gdyni Bogusławowi Stasiakowi. W ich sprawie interweniował też reporter ,Dziennika”. Wiceprezydent zadecydował, że nad budynkiem socjalnym Urzędu Miasta pieczę sprawował będzie teraz bezpośrednio Wydział Budynków UM, a nie ABK nr 5, do którego pracy mieli zastrzeżenia mieszkańcy. W efekcie szybko okazało się, że niezbędne remonty przy ul. Handlowej 9 mogą być wykonane i to niemal w ekspresowym terminie.

- Już w najbliższych dniach wyślemy tam ekipę, która usunie ze ścian grzyb i pleśń – mówi Roman Witowski, naczelnik Wydziału Budynków UM. – Ustalamy też obecnie koszty docieplania budynku i trwa przygotowanie dokumentacji, aby było możliwe wydanie pozwolenia na budowę dla tej inwestycji. To, oraz wymianę okien, zrealizujemy do końca tego roku. W przyszłym roku pomyślimy także o zamianie obecnego ogrzewania elektrycznego na piece kumulacyjne.
Witowski nadmienił, że wszystkie materiały, z których wykonany jest budynek przy ul. Handlowej, posiadają odpowiednie atesty i nie są toksyczne, jak to twierdzili niektórzy mieszkańcy.

- Poinformowaliśmy też lokatorów, że mają prawo wystąpić o dodatki mieszkaniowe – dodał naczelnik Wydziału Budynków UM. – Oddelegowałem inspektora z mojego wydziału, aby osobiście pilnował dotrzymania terminów wszelkich prac na ul. Handlowej 9.

Autor artykułu: (szad)

Platforma pomoże rozbitkom

Tuesday, February 5th, 2002

Rewolucyjną platformę do podejmowania rozbitków opracował gdyńsko – wrocławski zespół naukowców kierowany przez profesora Zbigniewa Burciu z Akademii Morskiej, profesora Eugeniusza Rusińskiego i dr. Wiktora Stefuraka z Politechniki Wrocławskiej.

Atutem platformy jest nowatorskie rozwiązanie podejmowania bezpośrednio na pokład rozbitków (znajdujących się w wodzie lub na tratwach ratunkowych), bez prowadzenia niebezpiecznych działań poza burtą statku. Mówiąc obrazowo: tratwy ,podbierane” są na siatkę rozpiętą między ramionami, konstrukcja składa się i rozbitkowie bezpiecznie lądują na pokładzie.

Platforma ułatwi pracę ratownikom w czasie sztormu. Po pomyślnych testach na morzu, konstruktorzy będą starali się o wprowadzenie platformy do standardowego wyposażenia budowanych statków ratowniczych.

Udane próby
kpt. ż.w. prof. Zbigniew Burciu. Katedra Eksploatacji Statku
Akademii Morskiej w Gdyni
- Próby z platformą przeprowadzone zostały w czasie sztormu. W pełni potwierdziły zarówno słuszność koncepcji platformy ratowniczej, jak i efektywność zastosowanych rozwiązań technicznych i technologicznych. Platformę wykonała stocznia ,Wisła”, badania naukowe i prace konstrukcyjne dofinansowywał Komitet Badań Naukowych.

Chętnie zobaczymy
kmdr ppor. Janusz Walczak, rzecznik prasowy dowódcy MW
- Fakt, że jakieś urządzenie zostało skonstruowane przez cywilnych specjalistów, w żaden sposób nie zamyka mu drogi do służby w Marynarce Wojennej. Przyglądamy się każdej nowince technicznej, jednak te, które stosujemy muszą posiadać stosowne certyfikaty. Chętnie zapoznamy się z platformą, może AM zechce zaprezentować ją na naszej marcowej konferencji o bezpieczeństwie na morzu lub targach ,Balt Military Expo”.

Autor artykułu: Arkadiusz Bilecki

Msza, medale i kantata

Tuesday, February 5th, 2002

– Siedemdzięciosześciolecie miasta musi mieć godną oprawę – zapowiada Stanisław Szwabski, przewodniczący Rady Miasta Gdyni.

Według scenariusza obchodów 10 lutego, czyli jubileusz nadania Gdyni praw miejskich taką oprawę mieć będzie.
Uroczystości rozpoczną się mszą świętą w kolegiacie Najświętszej Marii Panny Królowej Polski przy ul. Świętojańskiej, koncelebrowaną przez Metropolitę Gdańskiego abp Tadeusza Gocłowskiego i gdyńskich proboszczów. Przedstawiciele miasta złożą kwiaty na Płycie Marynarza Polskiego i odsłonią tablicę na budynku przy ul. Waszyngtona 38 poświęconą Tadeuszowi Wendzie, projektantowi gdyńskiego portu. Teatr Muzyczny opanują radni i goście z okazji jubileuszowej Sesji Rady Miasta, na której wręczone zostanie Honorowe Obywatelstwo Miasta Gdyni abp Tadeuszowi Gocłowskiemu. Wręczone zostaną także medale Eugeniusza Kwiatkowskiego. W tym roku otrzymają je Wiesława Kwiatkowska, Piotr Cieślawski i Hanna Mielczarska. Całość zakończy występ Capelli Gedanensis, która wykona kantatę ,O Gdynio miasto chwały”.

Autor artykułu: (RM)

Z przychodni zdrowia na bruk

Tuesday, February 5th, 2002

- Od września było pewne, że w związku z likwidacją ZOZ nr 2 w Gdańsku kilkadziesiąt osób straci pracę – denerwuje się dr M. – Już wtedy słyszeliśmy, że na odprawy trzeba będzie przygotować ok. 700 tysięcy złotych.
Teraz nie mają ani pracy, ani pieniędzy.

Sprawa prywatyzacji Zespołu Opieki Zdrowotnej nr 2 budzi spore emocje. Alina Pienkowska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Rady Miasta, zażądała na początku stycznia odwołania wiceprezydenta Adama Landowskiego za brak nadzoru nad przekształcaniem gdańskich przychodni. Problemy jednak dotyczyły głównie sprzętu medycznego placówek. Nikt nie mówił o ludziach…
- Pracę straciło u nas około 90 osób – mówi Anna N., technik dentystyczny. – Już w momencie wypowiedzenia powinnam była dostać odprawę w wysokości 4 tys. zł.
Inni czekają na kwoty przekraczające nawet 10 tys. zł. Też ich nie dostali…
Mąż Anny, Grzegorz N. ostatnio udał się do Marka Błosińskiego, likwidatora ZOZ. W imieniu żony złożył pismo, w którym żądał wypłaty odprawy.
- Czułem, jakbym prosił o jałmużnę – wspomina. – Okazało się, że nie mają dla nas ani grosza. Musimy czekać, aż zbiorą się radni i podejmą decyzję o wzięciu pożyczki na należne pracownikom pieniądze. Dlaczego tak późno sobie o nas przypomniano?
Dla wielu zwolnionych odprawa daje szansę na przeżycie kolejnego miesiąca. Część z nich zasiliła szeregi gdańskich bezrobotnych.

Wiceprezydent Adam Landowski nie chciał wypowiadać się na temat odpraw i odesłał nas do likwidatora. W zastępstwie nieobecnego Stanisława Błosińskiego nieoficjalnie sytuację wyjaśniła jedna z jego podwładnych.
- Odprawy powinny być wypłacone 10 stycznia – przyznała. – Jednak budżet na ten rok nie jest jeszcze uchwalony i decyzja o pożyczce zostanie podjęta dopiero na najbliższej sesji rady miasta, 21 lutego.
I tak zwolnieni z pracy dostaną swoje pieniądze najwcześniej w marcu! Straci też miasto, gdyż 717 tysięcy złotych trzeba będzie powiększyć o odsetki! Aż strach pomyśleć, co się stanie, jeśli zwolnieni pracownicy zechcą dochodzić swych praw w sądzie.
Warto też dodać, że decyzją radnych już w grudniu ub. roku do kasy likwidatora ZOZ nr 2 trafiło 1 420 tysięcy złotych. Pod koniec lutego Rada Miasta zadecyduje o przekazaniu likwidatorowi kolejnych 7 milionów złotych.

Prezydent nie panuje
Mówi Alina Pieńkowska, przewodnicząca Komisji Zdrowia Rady Miasta Gdańska:
- Jestem zaskoczona informacją, iż zwolnieniu z ZOZ nr 2 pracownicy nie dostali jeszcze odpraw. Trudno zrozumieć, dlaczego we wniosku o pierwszą, przyznaną w grudniu pożyczkę nie ujęto tych zobowiązań. Kolejny wniosek o przyznanie 7 mln zł został sporządzony nieprecyzyjnie i trzeba było go odesłać do poprawki. Podtrzymuję opinię, że prezydent Adam Landowski nie panuje na procesem prywatyzacji.

Skandal goni skandal
Prywatyzacja ZOZ nr 2 toczy się w atmosferze skandalu. Część sprywatyzowanych (i wyremontowanych przed przekształceniem własnościowym, co zwiększyło długi likwidowanego zespołu) przychodni stała się własnością Nadmorskiego Centrum Medycznego, prowadzonego przez byłego dyrektora ZOZ nr 2. Przejęcie placówki przy ul. Startowej przez konkurencyjną spółkę ,Polmed” zakończyło się 11 stycznia awanturą o sprzęt, zakończoną wezwaniem policji.

Autor artykułu: Dorota Abramowicz

Łatanie gdańskiej Zielonej Bramy

Tuesday, February 5th, 2002

Aż z Niemiec trzeba było sprowadzić materiały potrzebne do remontu Zielonej Bramy w Gdańsku. Wzmocnienia wymaga nadwerężony filar, podtrzymujący zabytek od strony wschodniej – rzeki Motławy.

- W ubiegłym tygodniu wykonano w Zielonej Bramie rusztowania podtrzymujące strop nadwerężony podczas upadku jednego z filarów – dowiedzieliśmy się do dyrektora budowy, Leszka Maracewicza z Polnordu. Podparto też jedną ze ścian.
Najważniejsze jednak jest wzmocnienie jednego z filarów od strony Motławy. Do tego trzeba było zastosować odpowiednią technologię, a zwłaszcza materiał. Specyfiki – żywice iniekcyjne (do wstrzyknięcia), służące wzmocnieniu szczelin pionowych i zaprawy cementowe modyfikowane sprowadzono z Niemiec. Wczoraj ruszyły prace.
Przed zawaleniem się filaru, do czego doszło 23 stycznia, finał remontu Zielonej Bramy planowano na 20 czerwca br. Zdaniem Janusza Boćkowskiego z Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku, być może ten termin zostanie dotrzymany.

Autor artykułu: (K.N.)