Od pewnego czasu mieszkańcy woj. pomorskiego znajdują w swoich skrzynkach pocztowych ankiety nadesłane przez firmę C. Wypełniając kwestionariusz można wygrać wiele atrakcyjnych nagród. Warunkiem uczestnictwa w losowaniu nagród pieniężnych i sprzętu AGD i RTV jest zgoda na przetwarzanie danych osobowych.
W pierwszych słowach listu znajdujemy zaproszenie do udziału w programie zbierania informacji o preferencjach konsumentów. W kwestionariuszu musimy m.in. wskazać produkty i usługi, z których najchętniej korzystamy. W zasadzie nic szczególnego…
Ale pytania zawarte w dalszej części ankiety wydają się co najmniej dziwne. Naszego tajemniczego autora korespondencji interesuje wszystko, co dotyczy naszej rodziny – od ilości i marki posiadanych samochodów po miesięczne wynagrodzenie netto przypadające na gospodarstwo domowe. Istotną kwestię stanowi też pytanie o miejsce, w którym przechowujemy pieniądze. Autora kwestionariusza interesuje bowiem nazwa banku, w którym lokujemy swoje oszczędności.
Zarówno policja, jak i organizacje konsumenckie ostrzegają, że tak szczegółowe dane, gdyby dostały się w niepowołane ręce nawet bez wiedzy firmy, mogą stanowić doskonałe źródło informacji dla złodziei. Pracownicy firmy C. twierdzą jednak, że praktyka taka jest niemożliwa.
- Jesteśmy zarejestrowani w Generalnym Inspektoracie Danych Osobowych, który kontroluje naszą działalność – powiedziała ,Dziennikowi” Public Relations Manager w firmie C. – Wszystko musi się odbywać zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych. Zapewniam, że w naszym interesie jest chronienie informacji o klientach. Są one dobrze zabezpieczone.
Zdaniem pragnącego zachować anonimowość pracownika biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w takim przypadku kontrola nad udostępnianiem danych osobowych innym firmom jest stosunkowo trudna. – Jest bardzo ciężko sprawdzić kto i w jakim celu kupuje dane – usłyszeliśmy podczas wczorajszej rozmowy. – Nigdy nie można przecież wykluczyć, czy za daną firmą nie kryją się osoby nieuczciwe.
Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, jest przekonana, że tego typu firmy tworzą bazy danych osobowych po to, by nimi handlować. Wszystko wskazuje jednak, że firma działa w sposób legalny. – Kwestionariusz nie narusza ustawy o ochronie danych osobowych bo osoba, która go wypełnia własnym podpisem potwierdza, że zgadza się na przetwarzanie informacji o sobie – mówi Ewa Kulesza.
Stanowisku GIODO dotyczącemu handlu danymi zdecydowanie zaprzecza PR Manager firmy C. – Nasza firma nie handluje, a jedynie wynajmuje dane osobowe – usłyszeliśmy. – Jest to zasadnicza różnica. W przypadku handlu towar lub informacje przekazuje się na własność. My użyczamy danych naszych klientów jednorazowo. Potem firma, która z nich korzysta, np. bank lub producent samochodów, nie ma już prawa do powtórnego wykorzystania naszych informacji. Dane cały czas pozostają pod naszą kontrolą. Poza tym osoba, która udostępniła nam swoje personalia, w każdej chwili może z tego zrezygnować. Wystarczy tylko jeden telefon.
Podobne ankiety mogą się znaleźć w skrzynkach pocztowych na terenie całego kraju. Zakłada to umowa, którą C. podpisała z Pocztą Polską.
- Wszystkie tego typu działania mają odpowiednie uwarunkowania prawne, na które obie firmy się zgodziły – powiedział nam Marek Świtaj z biura prasowego Poczty Polskiej. – My tylko wykonujemy usługę dla tej firmy. Nie możemy ingerować w treść kwestionariuszy. Odpowiedzialność za nią ponosi tylko i wyłącznie C. Nie mogę powiedzieć, jak długo listonosze będą roznosić broszury, jest to objęte tajemnicą handlową.
Firma C. działa legalnie i – jak zapewniają jej pracownicy – bezpiecznie. Nim jednak zdecydujemy się kwestionariusz wypełnić, pokuśmy się o chwilę zastanowienia. Przy takiej bowiem skali przedsięwzięcia i przy najlepszych zabezpieczeniach może się zdarzyć, że dotyczące nas informacje trafią w niepowołane ręce.
Radzę się zastanowić
Mówi Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych:
- Radzę, by dobrze zastanowić się, co jest cenniejsze: ochrona danych osobowych czy nagrody lub próbki towarów. W zamian za nie wiele firm będzie posiadało o nas dość szczegółowe informacje. Ta ankieta nie jest adresowana do określonych osób. Jest wypełniana na zasadzie dobrowolności. Radzę jednak bardzo dokładnie przeczytać wszystkie części kwestionariusza. Zwłaszcza te pisane mniejszym drukiem czy na końcu stron. Należy mieć pełną świadomość, co oznacza zgoda na przetwarzanie danych.
Dziwne pytania
Mówi Alina Rocka, miejski rzecznik konsumentów:
- Nie miałam jeszcze sygnałów na temat firmy C. Słyszałam, że ankiety tego typu trafiają do konsumentów. Pytania w nich zawarte są co najmniej dziwne. Jeżeli ktoś chce uzyskać informacje na temat preferencji konsumenckich, to po co pyta nas o status materialny? Gdy konsument zdecyduje sięna wypełnienie kwestionariusza, to radzę pominąć pytania dotyczące kont, urlopów i samochodów. Ja korespondencję tego typu wyrzucam do kosza.
Unikam takich sytuacji
Mówi nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku:
- Ankieta nie jest obowiązkowa. Kto nie chce, nie musi jej wypełniać. Szczerze powiem, że tak wnikliwe pytania bardzo mnie irytują. Na pewno bym na nie nie odpowiedziała. Chronię w ten sposób swoje życie prywatne i unikam niebezpiecznych sytuacji. Nie trudno się przecież domyśleć konsekwencji jakie mogłabym ponieść, gdyby kwestionariusz trafił w niepowołane ręce.
Autor artykułu: Roman Nowak, Łukasz Witkowski