Archive for February, 2002

Chmielanie w maskach

Monday, February 11th, 2002

Kaszubski Zespół Pieśni i Tańca ,Chmielanie” zorganizował po raz kolejny Wielki Bal Maskowy. Rozpoczął się on tradycyjnym polonezem. Uczestnicy przebrani byli za przeróżne postaci z baśni i świata zwierząt. Goście wyśmienicie się bawili, do tańca grał zespół ,Jażdżewski” z Gdańska-Osowy. Podczas imprezy rozstrzygnięto konkurs na najciekawsze przebranie oraz na najbardziej towarzyską i rozrywkową maskę.

– Pomysł na bal maskowy jest dobry – powiedział Stanisław Klimowicz, uczestnik zabawy. – Prawie siedemdziesiąt pięć procent uczestników było przebranych. Bal ten na stałe wpisał się w kalendarz imprez organizowanych przez zespół ,Chmielanie”.

w maskach-

Autor artykułu: (u)

Żegnajcie zimowe ferie

Monday, February 11th, 2002

Po raz ostatni odbyły się w piątek zajęcia dla dzieci, które nigdzie nie wyjechały na ferie. Tego dnia dzieci biorące udział w akcji nieobozowego lata w Spółdzielczym Domu Kultury bawiły się na dyskotece zorganizowanej z okazji kończących się ferii.

- Szkoda, że to już ostatni dzień wspólnych zabaw – mówi ośmioletnia Marta. – Ale druhny powiedziały, że już niedługo rozpoczną się wakacje i znowu się spotkamy.
W ostatni dzień ferii zorganizowane zostały różne gry i zabawy. Niektóre dzieci oglądały bajki i filmy na wideo, inne brały udział w turniejach. Ci, którzy lubią konkursy po raz ostatni zmierzyli się we wspólnych rywalizacjach. Jednak największą atrakcją tego dnia była, kończąca akcję wesołej zimy, dyskoteka. – Cieszę się z dyskoteki, bo bardzo lubię tańczyć – mówi Oliwia Pstrąg. – Wszyscy dobrze się tutaj bawimy.
Oliwia na zajęcia organizowane przez placówkę przychodziła często. Dziewczynka najmilej wspomina konkursy i turnieje.
- Lubię brać udział w familadzie i kole fortuny – dodaje dziesięcioletni Paweł. – Konkursy te są fajne, ponieważ czasami można wygrać ciekawe nagrody.
Niektóre z dzieci nie ukrywały jednak, że koniec ferii wcale ich nie smuci.
- Ferie tutaj były fajne, ale cieszę się, że wracam do szkoły, bo tęsknię za przyjaciółkami z klasy – mówi jedenastoletnia Karolinka. – Kiedy jednak rozpoczną się zajęcia nieobozowego lata znowu na nie przyjdę i może przyprowadzę koleżanki z klasy.

Autor artykułu: (aw)

Promocja kaszubszczyzny

Monday, February 11th, 2002

Wydział Kultury i Promocji Powiatu podsumował pierwszy rok swojej działalności.
- Obejmując rok temu stanowisko naczelnika nowego wydziału, którego struktury trzeba było dopiero utworzyć, byłem pełen wątpliwości – mówi Tomasz Fopke, naczelnik wydziału. – Po upływie tego czasu mogę powiedzieć, że był to pracowity czas. Udało nam się zorganizować pracę wydziału, nawiązać współpracę z gminami, co jest bardzo ważne przy planowaniu imprez o zasięgu powiatowym. Szczególną uwagę zwróciliśmy na promowanie kaszubszczyzny, która jest mi niezwykle bliska.
W ubiegłym roku zorganizowano w powiecie 34 imprezy kulturalne. Do ewidencji zostało wpisanych dziewięć nowych stowarzyszeń sportowych i uczniowskich klubów sportowych. Największymi wydarzeniami, które organizował lub współorganizował wydział były: lipcowy Zjazd Kaszubów, nadanie prof. Gerardowi Labudzie tytułu Honorowego Obywatela Powiatu Wejherowskiego, powiatowe dożynki w Łęczycach i Mistrzostwa Polski w Biegach na Orientację.

24 kwietnia podczas nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Wejherowskiego prof. Gerardowi Labudzie wręczono Honorowe Obywatelstwo Powiatu Wejherowskiego. Profesor jest pierwszą osobą, która otrzymała ten tytuł. Gerard Labuda jest historykiem, slawistą, autorem wieku publikacji o historii Kaszub.
- Myślę i śnię po kaszubsku. Jestem Kaszubą w Poznaniu, bo tam mieszkam – twierdzi profesor.
W lipcu w ramach festynu Europejskiego Wejherowo 2001 ponad tysiąc Kaszubów przyjechało specjalnym pociągiem ,Trancassubią” na Zjazd Kaszubów.
Powiatowe uroczystości dożynkowe odbyły się tym razem w Łęczycach. Rozpoczęła je dziękczynna msza św. koncelebrowana przez księży z okolicznych parafii.
- Rolnicy ciężko pracują cały rok i należy się im odrobina uznania i rozrywki za ich trud – mówiła podczas dożynek Halina Kędziora, starosta dożynek.
Stu czterdziestu uczestników z całej Polski wzięło udział w Mistrzostwach Polski w Biegach na Orientację, które pierwszy raz odbyły się w powiecie wejherowskim.

- Rok temu powołaliśmy Wydział Kultury i Promocji Powiatu – mówi Grzegorz Szalewski, starosta powiatu. – Przedtem zadania z zakresu promocji i kultury wypełniało kilka wydziałów, więc uzasadnionym było powołanie jednego wydziału, który zajmie się wszystkimi sprawami kulturalnymi. Przez rok czasu pracownicy wiele zrobili dobrego. Czas więc pokazał, że decyzja o powołaniu tego wydziału była słuszna.

Autor artykułu: (jk)

Stoczniowiec – Nowy Targ

Friday, February 8th, 2002

Dzisiaj hokeiści Stoczniowca grają w Krynicy, a w niedzielę podejmują w hali Olivia MMKS Nowy Targ. Ten ostatni mecz rozpocznie się o godz. 12.

Trudniejsze zadanie drużynę trenerów Mariana Pysza i Henryka Zabrockiego czeka w dniu dzisiejszym. W tym sezonie z Krynicy gdańszczanie punktów jeszcze nie przywieźli. Przegrali tam 4:7 i 2:3. Za to na własnym lodowisku nie mieli z KTH problemów: 9:2, 7:0 i 7:1.
Z MMKS gdańscy hokeiści w tym sezonie wygrywali czterokrotnie (2:1, 4:2, 4:0 i 3:1) i ponieśli jedną porażkę (1:2). W niedzielę będą zatem zdecydowanymi faworytami.

Dla gdańszczan, którzy rywalizują z Unią Oświęcim o trzecie miejsce w tabeli, wszystkie punkty są ważne. Teoretycznie mogą jeszcze wyprzedzić GKS Tychy i awansować na drugą pozycję. Tymczasem, mają do tego zespołu siedem punktów straty. Tyszanom pozostały do rozegrania jeszcze trzy mecze – Stoczniowcowi cztery. Straty są więc do odrobienia, tym bardziej, że w ostatnich dwóch kolejkach stoczniowcy podejmują Zagłębie (zapewne walkower) i kończą rundę zasadniczą w Oświęcimiu spotkaniem z Unią.

- Chcemy przełamać pasmo niepowodzeń w Krynicy. Jeśli będziemy dobrze grali, wynik sam przyjdzie. Walczymy o drugie miejsce. Na koniec rozgrywek może być taka sytuacja, że Stoczniowiec Unia i Tychy będą miały jednakową liczbę zdobytych punktów i o kolejności pomiędzy nimi zadecyduje “mała tabela” – powiedział nam trener Zabrocki.

Autor artykułu: (sus)

Wracają szczypiorniści

Friday, February 8th, 2002

Po blisko dwumiesięcznej przerwie spowodowanej występami narodowej reprezentacji w finałach mistrzostw Europy rozgrywki ligowe wznawiają szczypiorniści. Piłkarze ręczni Wybrzeża zmierzą się w sobotę o godz. 18 w hali przy ul. Zawodników z Metalplastem Oborniki.

W Kwidzynie miejscowy MMTS podejmie Zagłębie Lubin. Mecz ten także w sobotę o godz. 17.30 w hali przy ul. Mickiewicza.
Wybrzeże i Metalplast marzą o miejscu w szóstce. Obecnie to Metalplast prowadzony przez trenera Leszka Biernackiego jest piąty i ma punkt przewagi nad szóstymi w tabeli gdańszczanami. W pierwszej rundzie – w Obornikach – Wybrzeże przegrało 22:26.

- Jesteśmy w dobrej formie i zdrowi – uważa Artur Siódmiak, skrzydłowy Wybrzeża. – Dobrze prezentowaliśmy się na turniejach w Morągu i Kwidzynie, ale co innego gra w turniejach i co innego mecze ligowe o punkty. Wiadomo, że naszym celem jest awans do szóstki, a najprawdopodobniej to właśnie Metalplast będzie naszym głównym rywalem.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, piłkarze Wybrzeża mają otrzymywać stypendium dziesiątego każdego miesiąca.
- Rozmawiałem wczoraj z prezydentem Henrykiem Majewskim i potwierdził wcześniej obietnice. Usłyszałem, że dzisiaj pieniądze mają być rozsyłane i w poniedziałek powinny znaleźć się na naszych kontach – powiedział starszy z braci Siódmiaków.

Do zakończenia rundy zasadniczej pozostało nam sześć spotkań – mówi trener MMTS Wiesław Predehl. – Wszystkie należałoby wygrać, jeżeli myślimy o rywalizacji w szóstce. Na pewno podejmiemy walkę, chociaż nasza sytuacja kadrowa w ostatnim czasie pogorszyła się.
Do dyspozycji Predehla pozostał tylko jeden bramkarz, Adam Wolański. Grzegorz Sibiga przeszedł zabieg kolana i powróci do zespołu za kilka tygodni. Wracając do Wolańskiego to upomina się o niego poprzedni klub, MKS Końskie. Mimo że komisja związkowa zatwierdziła go wcześniej do gry w MMTS. Sprawa ma się wyjaśnić do końca lutego br.
Kwidzyńskiego szkoleniowca nie martwią słabe wyniki uzyskane przez zespół w spotkaniach sparingowych.

- Sprawdzaliśmy młodzież. Poza tym mecze ligowe rządzą się własnymi prawami. Najbardziej obawiam się częstotliwości, z jaką przyjdzie nam rozegrać trzy najbliższe mecze. W ciągu ośmiu dni trzykrotnie – dodaje Predehl.
Zagłębie w tym sezonie było już sprawcą kilku niespodzianek. Kilku doświadczonych zawodników decyduje o obliczu tego zespołu, a więc w Kwidzynie emocje są gwarantowane. Tym bardziej, że nasi szczypiorniści nie zwykli przegrywać.

Autor artykułu: (stan, m)

Lotos – Toya

Friday, February 8th, 2002

Po powrocie z Wilna koszykarki Lotosu VBW Climy Gdynia wracają na boiska polskiej ligi. W sobotę w hali GOSiR przy ul. Olimpijskiej mistrzynie Polski podejmować będą trzecią drużynę ubiegłorocznych rozgrywek Toyę Ślęzę Wrocław.

Przeciwniczki Lotosu należą do bardziej solidnych zespołów polskiej ekstraklasy. Trener Wojciech Spisacki od dwóch lat konsekwentnie buduje zespół, wymieniając w nim najsłabsze elementy. W jego drużynie występuje kilka reprezentantek Polski. Grą Ślęzy kieruje Beata Predehl, która jeszcze w poprzednim sezonie występowała w Lotosie. Czołowymi koszykarkami młodego pokolenia są Agnieszka Szott i Emilia Lamparska. W składzie wrocławianki mają też dwie Amerykanki. W ostatniej ligowej kolejce Ślęza pewnie pokonała na własnym parkiecie silny Aquapark Polkowice (75:65). Liczymy, że wrocławianki będą w Gdyni stawiały zacięty opór, zmuszając gospodynie do pełnej koncentracji przez większą część meczu. W pierwszym spotkaniu we Wrocławiu tylko pierwsza kwarta była wyrównana. Później dominowały gdynianki, które ostatecznie zwyciężyły 96:59.

Do serii bardzo ważnych spotkań z drużynami z dolnych rejonów tabeli przystępują koszykarki Bick Black Startu Gdańsk. Trener Aleksander Siewierow tak kierował przygotowaniami drużyny, aby właśnie na te mecze jego podopieczne osiągnęły wysoką formę. – Walczymy o utrzymanie się w ekstraklasie i nie mamy nic do stracenia. W Brzegu nie będziemy faworytami, ale nie zamierzamy też poddawać się przed meczem – powiedział nam gdański szkoleniowiec.
Bardzo dobrze w rozgrywkach I ligi spisują się koszykarki VBW Clima. Drużyna trenera Mirosława Orczyka jest niepokonana od 5 stycznia (Olimpia). Gdynianki wygrały, między innymi, z groźnym Zapoleksem AZS Toruń. Teraz jadą do Jeleniej Góry na mecz z Dolfameksem. – Zapowiada się wyrównane spotkanie. W pierwszym spotkaniu w Gdyni rywalki stawiały nam zacięty opór i do końca musieliśmy walczyć o korzystny wynik – stwierdził trener Orczyk.

Mecze koszykarek
-Sobota 9.06
Lotos VBW Clima – Toya Ślęza Wrocław (godz. 17)
Cukierki Odra Brzeg – Bick Black Start Gdańsk
Dolfamex Jelenia Góra – VBW Clima (I liga)

-Poniedziałek 11.02
Łączność Olsztyn – Lotos VBW Clima

-Środa 13.02
Bick Black Start Gdańsk – Wisła Kraków (godz. 18)

-Czwartek 14.02
Lotos VBW Clima – Lavezzini Parma (godz. 19)

Autor artykułu: (sus)

MIESZKAŃCY SIĘ BOJĄ

Friday, February 8th, 2002

Wielu mieszkańców powiatu starogardzkiego, do których przyjeżdża pogotowie ratunkowe obawiają się, że zostanie im podany pavulon. Spadła liczba wezwań lekarzy do domu.
- Po tym, co ujawniły media, nie czujemy się w pełni bezpiecznie podczas wizyty pogotowia – mówią starogardzianie.

Pavulon to lek anestezjologiczny, zwiotczający mięśnie. W łódzkim pogotowiu podawano go w nieprawidłowy sposób, aby przyśpieszyć zgon chorego. Potem handlowano danymi zmarłych pacjentów, wchodząc w układy z zakładami pogrzebowymi. Dyrekcja starogardzkiego Szpitala św Jana zapewnia, że w miejscowym pogotowiu nie miało to miejsca.
- Mamy spadek liczby wezwań pogotowia przez mieszkańców o około 20 proc. – stwierdza lek. med. Tomasz Kołacki, kierownik pogotowia ratunkowego w Starogardzie. – W czasie wizyty chorzy pytają lekarzy o nazwy podawanych leków i czy jest wśród nich pavulon.
Doktor Kołacki dodaje, że pavulon nie jest stosowany przez starogardzkie pogotowie ratunkowe. Pavulon podawany jest natomiast w szpitalu pod kontrolą lekarzy.
Sprawdziliśmy jak to wygląda w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie, gdzie jest prawie 1000 pacjentów.
- Nigdy nie stosowaliśmy i nie stosujemy pavulonu, ani innych leków zwiotczających mięśnie – informuje Rajmund Schminda, dyrektor szpitala w Kocborowie. – Jeżeli jest taka potrzeba, wzywamy pogotowie, które jeżeli stosuje tego typu leki, to na pewno nie jest to pavulon.
Jeden ze starogardzkich lekarzy, bardzo doświadczony, po ujawnieniu afery przeanalizował nawet postępowanie wszystkich znajomych lekarzy.
- Wiem, że niektórzy z nich potrafią przyjechać do chorego po wypiciu koniaku, ale nikt z nich nie byłyby zdolny do zabijania pacjenta – uważa chcący zachować anonimowość lekarz.

Autor artykułu: (M.J.)

Każdy może pomagać

Friday, February 8th, 2002

Nie robią tego dla wdzięczności czy uznania. Oburzają się na słowo ,poświęcenie”. Nagrodą jest dla nich zwykły uśmiech, dobry stopień podopiecznych. Agnieszka i Ania są wolontariuszkami, ale jak twierdzą, nie robią przecież nic szczególnego.
Nie chciały się zgodzić na rozmowę. Mówiły, że tyle jest wokół ciekawych osób godnych zainteresowania. Są jednak niesamowitymi, zwyczajnymi – niezwyczajnymi dziewczynami.
- Robię to z czystego egoizmu – mówi Agnieszka Warkus, uczennica maturalnej klasy wejherowskiego I Liceum Ogólnokształcącego. – To daje mi tyle przyjemności. Nie oczekuję żadnych podziękowań. Ważniejszy jest uśmiech, dobry stopień, lepsze zachowanie dzieci.

Agnieszka od dwóch lat jest wolontariuszką w domu przy ul. Dworcowej.
- Ma wszystkie cechy wspaniałego wolontariusza – jest samodzielna, uparta, ma zdolności przywódcze i świetne pomysły – mówi o Agnieszce Zofia Kusterska, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Rodziny w Wejherowie. – Ale przede wszystkim, widzę, że jest w tym, co robi autentyczna i szczera. A to najważniejsze. Dzieci to wyczuwają, bo są fantastycznymi sędziami.
Dwa lata temu zajmowała się dziećmi specjalnej troski w przedszkolu. To wtedy zapragnęła ,pomagać”. Zwróciła się z prośbą do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wejherowie, aby podano jej jakieś adresy.
- Przyznaję, że panie z MOPS miały nieco zdziwione miny, ale dały mi całą długą listę, a na pierwszym miejscu było Stowarzyszenie pani Kusterskiej – mówi Agnieszka. – I tak to się właściwie zaczęło. Kiedy przyszłam tu pierwszy raz, pani Zosi nie było. Zostałam z dziećmi, rozmawiałam z wolontariuszami. Spodobało mi się i tak jestem tu do dziś.
Kiedy pytam, po co to robi, zamiast siedzieć w domu przed telewizorem, czy spotykać się z przyjaciółmi, nie umie odpowiedzieć.
- Po prostu czuję taką potrzebę – mówi. – Ale nie można tego mylić z poświęceniem. Dla nas nie ma takiego słowa. Jeżeli ktoś mówi, że się poświęca, nie powinien tego robić. Kiedy czasami zdarza mi się, że nie mogę iść na Dworcową, mam wyrzuty sumienia. Myślę wtedy, że na pewno Adam czeka z lekcjami, komuś trzeba pomóc, z kimś się pobawić.
Następnego dnia widzę ich smutne miny i już żałuję, że nie mogłam wczoraj tu być.
Agnieszka jest w klasie maturalnej. Jest uzdolniona plastycznie, maluje dzieciom obrazki z bajek Walta Disney’a, bo pamięta, że kiedy była mała, chciała takie mieć. Lubi też historię, interesuje ją zwłaszcza historia sztuki. Na Dworcowej spędza każde wolne popołudnie. W soboty chodzi z nimi do pracowni internetowej w jej liceum. Mimo tylu zajęć jest dobrą uczennicą. Kiedy rozmawiałyśmy, już planowała, co zabierze na wieś, gdzie jechała zawieźć paczki jakieś rodzinie. Pod koniec ubiegłego roku była na Ogólnopolskiej Konferencji Młodzieży Wolontariackiej, która była podsumowaniem 2001 roku, ogłoszonego Rokiem Wolontariackim.
- Spotkałam tam wiele młodych ludzi, którzy zajmują się szeroko rozumianą pomocą – mówi Agnieszka. – Muszę powiedzieć, że niewiele jest młodzieży, która chciałaby pomagać. Być może nie wiedzą od czego zacząć. W czasach, kiedy wszystko co jest inne, jest napiętnowane, kiedy przeprowadzenie niewidomego przez ulicę odbierane jest ze wstydem, pomoc bezinteresowna nie jest na topie. Chociaż z drugiej strony, trzeba powiedzieć, że nie wszyscy wiedzą, gdzie się zwrócić.
- Młodzież jest wspaniała – wtrąca Zofia Kusterska. – Ale potrzeba tego bodźca, który popchnie ich w odpowiednim kierunku. Dużo ludzi chciałoby się w tym sprawdzić, ale się boi. Myślę, że to ich trochę przerasta, a poza tym boją się odpowiedzialności, czują też lęk, czy podołają. Nie dowiedzą się jednak, dopóki nie spróbują. I to, uważam, należy im ułatwić.

Ania Klawitter to najmłodsza ,perełka”, jak mi ją przedstawiła Zofia Kusterska. Chodzi do drugiej klasy Liceum Ogólnokształcącego w Rumi. Jako wolontariuszka pracuje od ubiegłego roku.
- Dopiero niedawno dowiedziałam się, że jestem wolontariuszką – mówi Ania. – 5 grudnia kolega podszedł do mnie i z okazji Dnia Wolontariusza złożył mi życzenia. Dopiero wtedy dotarło do mnie, kim jestem.
Ania opowiada, że do ,Naszego Domu” prowadzonego przez o. Salezjanów w Rumi, trafiła dzięki koleżance. Opiekuje się najmłodszymi dziećmi z rodzin wymagających troski.
- Te dzieci są naprawdę cudowne, cieszą się z mojego przyjścia, przytulają się, dzięki nim wiem, że jestem potrzebna, że to co robię ma sens – mówi Ania. – Każdy człowiek jest stworzony do dawania dobra. Nie muszą to być wcale wielkie czyny. Czasami wystarczy kupić bułkę, uśmiechnąć się, życzyć wszystkiego dobrego. Proszę mi wierzyć to naprawdę wystarczy…
Ania, która wprost zaraża uśmiechem, przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego w I LO w Rumi, w grudniu zorganizowała akcję pomocy dzieciom z Dworcowej.
- Każda klasa miała przygotować paczki dla jednego dziecka – opowiada Ania. – Wcześniej dowiedziałam się, jakie jest marzenie każdego dziecka. Trochę się bałam tej akcji. Nie wiedziałam, czy wszyscy podejdą do tego poważnie. Jednak to co, co zobaczyłam w dniu, kiedy zbieraliśmy paczki, przeszło moje najśmielsze oczekiwanie. Cała sala była zapełniona prezentami.
Jak powiedziała Zofia Kusterska, paczkami obdzielono dzieci i kilka rodzin z Wejherowa.
- I jak tu nie mówić, że mamy wspaniałą młodzież – dodaje.
Każdy chętny do pomocy może zgłosić się do Domu Społecznego przy ul. Dworcowej 12 w sobotę w godz. 12-14, tel. 672-25-91.

Autor artykułu: (IwR)

Grają dla rozrywki

Friday, February 8th, 2002

Trwają rozgrywki Pierwszej i Drugiej Ligi Piłki Siatkowej Amatorów w Redzie. W pierwszej lidze gra 8 drużyn z Gdyni, Redy i Pucka, w drugiej lidze są zespoły z Luzina, Redy, Wejherowa i Rumi. Spotkania odbywają się cyklicznie, co piątki w redzkim Gimnazjum nr 1. W pierwszej lidze obecnie liderem jest Elektryk Gdynia, a w drugiej – drużyna Seniorzy Luzino. Rozgrywki pierwszej ligi zakończą się 1 marca, natomiast drugiej ligi – 5 kwietnia. Dla najlepszych trzech zespołów przewidziano puchary, a dla najlepszego siatkarza i najsympatyczniejszej drużyny statuetki. Organizatorem zawodów jest Miejski Ośrodek Sportu, Kultury i Rekreacji w Redzie.

Autor artykułu: (jk)

Jedynki droga na basketbolowe salony

Thursday, February 7th, 2002

Młodzi koszykarze z Lęborka z UKS Jedynki w rozgrywkach rundy wstępnej ligi województwa pomorskiego kadetów, w roczniku 1986 zajęli wysokie, trzecie miejsce. Jeszcze w poprzednich sezonach to raczej oni oglądali się na innych. W tym jest inaczej, Jedynka “rozdaje karty” w grupie.

- Do dwóch najlepszych zespołów Trefla Gdyni i Ósemki Wejherowo jeszcze trochę nam brakuje. Z Treflem nawiązywaliśmy jednak w meczu wyjazdowym równą walkę. Zabrakło trochę kondycji w końcówce, przegraliśmy niewysoko 7-8 punktami – wspomina Arkadiusz Homa, trener Jedynki. Sam szkoleniowiec z niejednego pieca jadł “koszykarski chleb”, zdobył przecież pod koniec lat 80 mistrzostwo Polski juniorów w Stali Stalowa Wola. Potem przez dwa sezony grał w ekstraklasie w tym klubie. Obok niego w zespole byli chociażby Roman Prawica, czy znany z późniejszej gry w Słupsku Henryk Bieleń.

- Moim opiekunem był Jerzy Szambelan. Potem występowałem jeszcze w Wybrzeżu Gdańsk i Pakmecie Starogard Gdański. W zespole w Stalowej Woli mistrzostwo zdobywali ze mną dzisiejsi sędziowie, Grzegorz Dziopak i Mariusz Kotulski.
Teraz doświadczenie przekazuje młodszym. Uczniom gimnazjum, ale nie tylko, bo w przyszkolnym klubie (ZS nr 1) ćwiczy także i młodzież z innych szkół.
– Obejmowałem zespół trzy lata temu. Mówiłem że koszykówka jest taką grą w której tylko uporczywa praca daje efekty. Chłopcy posłuchali i teraz to przynosi efekty – dodaje trener.

Awansowali do rozgrywek finałowych województwa w których walczyć będą z dwoma wspomnianym drużynami, Pałacem Młodzieży z Gdańska, AZS Gdańsk, Polfarmą Pakmet Starogard Gdański.
– Jeśli w tym gronie wygramy 2-3 mecze to już będzie dużo – mówi Homa.
Liderem zespołu jest Kamil Piankowski, do wyróżniających się graczy należą także Rafał Skibicki, Mateusz Pawelczyk, Tomasz Gosz. Gdy w zeszłym roku zespół z Lęborka pojechał na turniej na Litwę zajął wysokie, piąte miejsce. Akurat przebywał tam szkoleniowiec kadry juniorów województwa pomorskiego, Michał Kowalski i był bardzo zbudowany solidną grą lęborczan.
W tym roku poszczególni zawodnicy kończą gimnazjum. Przechodzą także do wyższej kategorii wiekowej – będą już juniorami.

Przyszłość zespołu stoi jednak pod znakiem zapytania.
- Nie wiem czy znajdziemy pieniądze na występy w lidze. Chociaż cały czas drużyna notuje progres, to warunki pozosportowe mogą zatrzymać jej rozwój – mówi Homa.
Szkoda by było. Akurat w tym wypadku zebrała się grupa ludzi mogąca odnieść sukces. Już są tego pierwsze symptomy.

Autor artykułu: res